Dolnoślązacy zmieniają przyzwyczajenia związane z wydawaniem pieniędzy. Wolą kontakty towarzyskie, wizytę w teatrze czy nowoczesne meble niż jedzenie. Fakt, że ciągle z naszych portfeli, tak jak w całej Polsce, ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Dolnoślązacy zmieniają przyzwyczajenia związane z wydawaniem pieniędzy. Wolą kontakty towarzyskie, wizytę w teatrze czy nowoczesne meble niż jedzenie. Fakt, że ciągle z naszych portfeli, tak jak w całej Polsce, najwięcej ubywa po opłaceniu rachunków za media i zakupach w sklepie spożywczym.


Okazuje się jednak, że w porównaniu z innymi województwami na żywność wydajemy prawie najmniej - przeciętnie około 230 zł na jedną osobę w rodzinie. To czwarta część ogólnych wydatków Dolnoślązaków. Mieszkańcy regionu świętokrzyskiego, Wielkopolski czy Podkarpacia wydają na żywność już jedną trzecią wszystkich dochodów.
- Teraz jedzenie nie jest dla mnie priorytetem. Do sklepu idę z przygotowaną listą zakupów i dwa razy sprawdzam ceny. Dzięki temu nie kupuję za dużo i jestem w stanie zaoszczędzić miesięcznie kilkadziesiąt złotych - opowiada Mirosława Nowak z Wrocławia, matka dwójki kilkunastoletnich dzieci. I dodaje, że zaoszczędzone pieniądze zostawia w aquaparku. - Cała rodzina ma z tego większą radość - opowiada.

infografika_a8.jpg
infografika: Maciej Dudzik

Okazuje się, że to już na Dolnym Śląsku stała tendencja. Wolimy żyć wygodniej niż myśleć tylko o pełnej lodówce.
- Sporo inwestujemy w mieszkanie. Staramy się kupować sprzęt lepszej jakości, by służył nam całe lata. Wydajemy też na wyposażenie ogrodu, w którym chętnie spotykamy się ze znajomymi - wylicza Katarzyna Puślecka-Nowaczyk, mężatka z Bielan Wrocławskich, mama 6-letniej Ady.

Mirosław Konopka, 30-letni agent handlowy z Jeleniej Góry, też woli urządzić mieszkanie niż przejeść pieniądze.
- Nie przykładam wagi do jedzenia. Najczęściej zadowalam się zupkami chińskimi i pizzą. Za to każde pieniądze jestem gotowy wydać na dobry sprzęt RTV i AGD. Teraz jadę do Warszawy na Madonnę, bo to ikona popkultury. Ten koncert muszę zobaczyć - twierdzi.

Z kolei Andrzej Wziątek z Bystrzycy Kłodzkiej potrafi wydać każde pieniądze na telefony i internet. Jest pasjonatem lokalnych zabytków i ciągle szuka o nich informacji w internecie. W ten sposób znajduje też sponsorów, którzy pomogliby odnowić stare budowle.
- Jeśli trzeba, dołożę ze swojego portfela. Dopiero potem myślę o tym, co będę jadł - przyznaje. Miłością rodziny Wekselbergów z Wrocławia jest natomiast opera. Zabierają tam nawet swoje 5-letnie dziecko.

Ekspert od ekonomii i badań marketingowych, prof. Grażyna Światowy z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, ocenia, że takie przyzwyczajenia wymusza na nas rozwój regionu.
- Wypada mieć to, co inni, wypada bywać tam, gdzie chodzą choćby nasi znajomi. Wolimy wydawać na kontakty społeczne niż przejadać swoje dochody. To jest dobra tendencja. Gorzej, jeśli zamknęlibyśmy się w swoich czterech ścianach - mówi pani profesor.

Dzięki temu Dolnoślązacy pod względem zarobków mogą prześcignąć drugi w tej dziedzinie Śląsk. - Do Warszawy będzie jednak ciągle brakowało - mówi Władysław Łagodziński z GUS.


Dolnoślązacy stają się bardziej europejscy

Z prof. Dariuszem Dolińskim z Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej rozmawia Janusz Krzeszowski

Według GUS, coraz mniej wydajemy na jedzenie, a więcej na sprzęty do domu czy rozrywkę. To już stała zmiana przyzwyczajeń?
Myślę, że to już stała tendencja. Kiedyś w rodzinie priorytetem była pełna lodówka. Pokolenie wojenne ma nawet ciągle takie przyzwyczajenie, że jeśli ma pełną spiżarnię, to czuje się bezpiecznie. Gdy jest pusta, czuje dyskomfort. Podobnie było za komuny, gdy wszystkiego brakowało i ludzie robili zapasy. Teraz to się zmienia. Mieszkańcy czują się bezpieczniej materialnie i zaczynają dbać o ciało i rozrywkę dla duszy.

Chyba więc idziemy już w kierunku takiego europejskiego stylu życia?
Tak - częściej jadamy poza domem czy korzystamy z rozrywek, które oferuje miasto. Wychodzimy do kina, teatru, staramy się zabić monotonię dnia codziennego. Spotykamy się ze znajomymi, odwiedzamy kluby.

Czy sprzyjają temu jakieś szczególne cechy mieszkańców Dolnego Śląska?
Przede wszystkim to, że jesteśmy bardziej otwarci niż przeciętny mieszkaniec Polski. Dolny Śląsk zgromadził ludzi różnych kultur z różnych stron kraju. To też wpłynęło na to, że jesteśmy bardziej towarzyscy i tolerancyjni. Jeśli miałbym mówić o stereotypach, to Dolnoślązacy mają mniejszą skłonność do oszczędzania i chomikowania pieniędzy niż na przykład mieszkańcy Wielkopolski czy Małopolski. I to przekłada się na dane GUS świadczące o tym, że wydajemy od nich więcej.

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!