Poniedziałek, 22 Marca 2010 Imieniny: Bogusław, Katarzyna, Oktawian Wyślij kartkę Zaloguj się | RSS


NaszeMiasto.pl >> Zgorzelec

Starosta winny i skazany

Janusz Pawul

2008-12-16 00:01:00

Rok zakazu prowadzenia pojazdów, 4 tys. zł grzywny i 2 tys. zł nawiązki - taka kara spotkała Piotra Woroniaka, starostę zgorzelckiego, za jazdę samochodem po pijanemu

Starosta, siadając w maju za kierownicą swego mercedesa, miał promil alkoholu w organizmie. Podczas czwartkowej rozprawy przed Sądem Rejonowym w Zgorzelcu przyznał się do winy. Przed ogłoszeniem wyroku apelował, by sąd szybko zakończył procedowanie, a decydując o karze, wziął pod uwagę jego postawę sprzed feralnego zdarzeniem oraz fakt, że on sam, a także jego rodzina, już ponieśli konsekwencje - zostali napiętnowani. - Nie ma właściwie dnia, by na mój temat nie pojawiały się publikacje prasowe i internetowe, przypominające tamto zdarzenie - mówił samorządowiec w sądzie. Poza tym, jak zapewniał, jest wrogiem pijanych kierowców.
Bardzo ciekawie przebiegało zatrzymanie starosty, o czym ze szczegółami można się było dowiedzieć podczas rozprawy. Jak się okazało, kontrola drogowa Piotra Woroniaka wcale nie była przypadkowa. Zeznający w charakterze świadków policjanci z Bogatyni przyznali, że polecenie zatrzymania mercedesa starosty dostali od oficera dyżurnego po anonimowym telefonie. Jego autor dokładnie poinformował policję o tym, jaki samochód trzeba zatrzymać i gdzie można go spotkać. Podał nawet numery rejestracyjne wozu. Policjanci, którzy pełnili tego dnia służbę, nie mieli najmniejszego problemu z namierzeniem auta starosty. Ale jak zeznali, z zatrzymaniem było już nieco gorzej. Piotr Woroniak, mimo włączonych sygnałów dźwiękowych i świetlnych w jadącym za nim radiowozie, długo się nie zatrzymywał. Jeden z funkcjonariuszy stwierdził nawet, że w pewnym momencie uchylił okno i wystawił przez nie rękę z telefonem komórkowym. Po co? Odpowiedź na to pytanie nie padła.
Policjanci, kiedy zatrzymywali starostę, nie mieli ze sobą alkotestu. Urządzenie dowiozła im dopiero wezwana na pomoc drogówka ze Zgorzelca. Piotr Woroniak dwukrotnie poddawał się próbie na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Odmówił jednak podpisania protokołu z badania i zażądał pobrania krwi. Wynik laboratoryjnej analizy nie pozostawił złudzeń: zgorzelecki starosta prowadził samochód mając promil alkoholu w organizmie.
Sędzia Maria Migoń--Karwowska, która rozpatrywała sprawę, podkreśliła, że choćby z racji piastowanej funkcji i prawniczego wykształcenia, Piotr Woro-niak zasługuje przez to na szczególne potępienie, bo powinien doskonale zdawać sobie sprawę z tego, do czego może doprowadzić jazda po pijanemu i jakie niesie konsekwencje karne. Staroście groziła grzywna lub nawet do dwóch lat więzienia. Sąd zdecydował się na to pierwsze. Po ogłoszeniu wyroku, Piotr Woroniak nie chciał go komentować.
Orzeczenie zgorzeleckiego sądu jest nieprawomocne, ale starosta prawdopodobnie nie będzie się odwoływał. Gdyby to zrobił, skazanie nie uprawomocniłoby się przed wejściem w życie z nowym rokiem nowelizacji ustawy o samorządzie. A wtedy automatycznie straciłby fotel starosty i mandat radnego.
Teraz zwolni tylko miejsce w radzie powiatu. Z funkcji starosty muszą go odwołać radni. Ci jednak już raz, we wrześniu, głosowali taki wniosek i zdecydowali, że Piotr Woroniak pozostanie starostą. Kolejne głosowanie w tej sprawie będzie można przeprowadzić nie wcześniej niż po upływie pół roku od pierwszego.

Ja i moja rodzina już ponieśliśmy konsekwencje. Zostaliśmy napiętnowani. Nie ma właściwie dnia, by na mój temat nie pojawiały się publikacje prasowe i internetowe przypominające tamto zdarzenie z maja.




regulamin

Sondaż

Czy na Przedmieściu Nyskim powinny być reklamy?

ZOBACZ KONIECZNIE

przewiń w lewo przewiń w prawo